poniedziałek, 27 stycznia 2014

Czas na małe szczypanie.

Odkąd Karola odkryła, że małymi rączkami może coś chwycić, zaczęło się. Chwyt "pęsety" opanowała do perfekcji. Wkłada te swoje malutkie rączki pod moje rękawy i szczypie. Nic nie dają moje protesty, stanowcze NIE, całymi dniami zakrada się i podszczypuje. Do zasypiania obowiązkowo musi mieć dwie ręce schowane pod moją koszulą i dziubać. Tak, dziubie mnie jak kura ziarno na podwórku. Oprócz rąk upodobała sobie również szyję, jedne z najbardziej czułych miejsc na moim ciele i najlepsze do skubania, bo mięciutkie.Już zdążyłam się przyzwyczaić do tego i myślę, że jak jej kiedyś przejdzie to będzie mi brakować jej pazurków wbijanych we mnie.

Czy dzieci się kiedyś męczą?

Moje na pewno nie. Od kiedy tylko otworzą oczy aż do zaśnięcia nie widać po nich zmęczenia. Biegają, skaczą, ganiają się po całym domu, a wieczorem zamiast zasnąć w 5 minut, prowadzą rozmowy na swój sposób, śmieją się, całują nawzajem i prędzej ja zasnę niż one :) Ola ma 3,5 lat a Karola 1,5 roku, młodsza jeszcze śpi w dzień i to aż 4 godziny, starsza nawet po przyjściu z przedszkola nie wykazuje odrobiny zmęczenia. Zdarzają się wyjątki kiedy są całymi dniami w łóżku, przytulone do mnie, śpią na rękach, ale tylko wtedy jak je złamie choroba i gorączka, mała potrafi mieć do 5 dni gorączkę 40 * i śpi cały dzień i noc, Olę złapie na dzień i już następnego dnia jest silna, zwarta i gotowa do całodziennych szaleństw.

Myślałam że jak się dzisiaj dotlenią to może szybciej zasną, przeliczyłam się....